Tradycje szewskie w naszej rodzinie sięgają trzech
pokoleń wstecz

Janusz Prus

majster

W szewską linię się wżenił. Szlify zdobywał pod okiem swojego teścia Brunona, który – jak głosi rodzinna legenda – terminował kolejno u trzynastu przedwojennych majstrów. Człowiek orkiestra i niespokojny duch. Konstruował buty dla panczenistów, robił deski windsurfingowe, po godzinach oddaje się zaś swojej wielkiej pasji – zegarmistrzostwu. Do odświeżenia starej (i odwzajemnionej!) miłości do butów namówiła go córka. W pracowni odpowiedzialny jest głównie za zdejmowanie miar i modelowanie kopyt. Nadzoruje pracę szewców i cholewkarzy. Wnikliwy perfekcjonista i znawca ergonomii stopy. Asertywny nie potrafi być jedynie w stosunku do klientów.

Aga Prus

projektantka

Rzemieślniczą tradycją nasiąkała od dzieciństwa. Niedzielnym obiadom u dziadków na Nowym Świecie zawsze towarzyszył zapach skór i widok piętrzących się na klatce schodowej kopyt. Gdyby nie kwestia rozmiaru, wykonane przez Brunona komunijne czółenka nosiłaby do dziś. Po studiach na warszawskiej ASP, niespodziewanie dla siebie samej, postanowiła sięgnąć do rodzinnych korzeni. Pomysł: połączyć unikalne doświadczenie ojca i swoje świeże podejście. Jako projektantka czuwa, żeby kroje powtarzalne były tylko w jednym aspekcie – ponadczasowej elegancji. Poza tym prowadzi pracownię: koordynuje prace, zajmuje się kontaktem z klientem, promocją, zaopatruje zakład w skóry i materiały.

Zbigniew Gadomski

szewc

Kiedy zaczął uczyć się fachu – trudno powiedzieć, ale w zakładzie swojego dziadka przesiadywał, odkąd pamięta. Dziś codziennie pierwszy w warsztacie, nigdy nie czeka bezczynnie, a robota dosłownie pali mu się w rękach. Zawsze otwarty na uwagi i gotowy na nieszablonowe rozwiązania. Bo przecież każda para butów jest inna, każda stanowi nowe wyzwanie. W pracowni zajmuje się wykonawstwem. Szyje buty zarówno męskie, jak i damskie, co już samo w sobie jest rzadką umiejętnością. Co jeszcze rzadsze – szyje dobrze. Jest dowodem na to, że warszawski rzemieślnik to gatunek może i zagrożony, ale wciąż nie wymarły!

Brunon Kamiński był jednym z najbardziej znanych
szewców w powojennej Warszawie

Brunon Kamiński

1918–1993

Urodził się na początku XX wieku w niewielkiej wsi na Pomorzu i od małego zapragnął być szewcem. Pomysł o tyle oryginalny, że w okolicy nikt się szewstwem nie parał. Mało kto w ogóle nosił buty. Do stolicy dotarł na własną rękę i, jak głosi rodzinna legenda, jeszcze przed wojną zdążył terminować u trzynastu majstrów. Marzył o własnej pracowni, koniecznie na Nowym Świecie. Dopiął swego w 1943 roku. Renoma zakładu szybko rosła. Wkrótce mistrz Brunon stał się ulubionym szewcem gwiazd kina, polityków, muzyków, obcokrajowców i dyplomatów.

W latach 60 tworzył dla Mody Polskiej, a Xymena Zaniewska zamawiała u niego buty dla swoich prezenterek. Odnosił sukcesy na wystawach międzynarodowych. Klienci go uwielbiali. Bywały u niego Irena Santor, Beata Tyszkiewicz, Grażyna Szapołowska, partyjni dygnitarze oraz ich żony. Cech rzemiosł skórzanych wytypował go na szewca, który wykona buty dla papieża Jana Pawła II.
Legenda Brunona stanowi dla nas inspirację i wyznacza poziom doskonałości, do którego nieustannie dążymy.

Po lewej: para Mokasynów z białego nubuku uszyta przez Brunona Kamińskiego jako prezent od warszawskiego Cechu Rzemiosł Skórzanych dla Papieża Jana Pawła II. Powyżej: Brunon Kamiński w swojej pracowni przy Nowym Świecie 22, lata 60, fot. archiwum rodzinne.

Powyżej: Widok na pracownię Kamińskiego tuż po wojnie. Na zdjęciu widoczna ocalała gablota z szyldem: „Obuwie. Brunon Kamiński”. fot. z książki „Kronikarki. Zofia Chomętowska – Maria Chrząszczowa. Fotografie Warszawy 1945-1946”